(Obertynska Beata)

:
mariola.wordpress.com/2007/01/25/beata-obertynska/


Zmierzch

Porównanie zmierzchu do konia, który spija spokój wieczornej godziny. Z wody spija ostatni błysk różowiący wodę. Pije dopóty, dopóki świat nie zmierzchnie i gwiazdy nie wypłyną na niebo.

Macierzyństwo

Dla poetki macierzyństwo jest utrudzone, wsłuchane w ciszę. Kojarzy się z bezsennymi nocami, ciszą. To dla niej oblicze przezroczyste, blade, pochylone nad niemowlęciem. Ale jednak jest coś niepokojącego w macierzyństwie - to malpie łapy, które są bezmyślne, szare i włochate.

Sierpień

Sierpień to złoto. Obertyńska porównuje dni sierpniowe do głębi młodego slonecznika. Każda chwila niesie z sobą złotą radość, uczucie spełnienia, upojenia, poetka porównuje do uczucia, jakiego doznaje pszczoła, leżąc na dnie słonecznika ciepłego od słońca.

Grudzień

Z grudniem kojarzy się pierwszy śnieg, torba, która niesie myśl o św. Mikołaju, z piecem, w którym wciąż trzeba palić liścmi mrozu na szybach, mroźnym wiatrem, roratami, organistą niosącym opłatek, kolędami pachnącymi mirrą, żywicą i złotem, płomykami świecącymi na choince, Sylwestrem i ostatnią kartką z kalendarza.

Jak kret

Podmiot liryczny zwraca się do serca, porównuje go do kreta, bo tak, jak kret, jest ślepe i samotne, męczy się, jest niestrudzone. Zdobi podziemne przejścia, ale rozmija się tak samo jak kret z tłustym, bialym pędzelkiem zwiniętego szczęścia

 1
eXTReMe Tracker